Żeromski Stefan - Wybór opowiadań (1)

Nasza ocena:

5
Pobrań: 105
Wyświetleń: 763
Komentarze: 0
Notatek.pl

Pobierz ten dokument za darmo

Podgląd dokumentu
Żeromski Stefan - Wybór opowiadań (1) - strona 1 Żeromski Stefan - Wybór opowiadań (1) - strona 2 Żeromski Stefan - Wybór opowiadań (1) - strona 3

Fragment notatki:

Stefan Żeromski „Wybór opowiadań”, oprac. Artur Hutnikiewicz - BN I/203 Pod pierzyną (Z dziennika) - Trzech młodzieńców wyjeżdża na urodziny niejakiej pani Heleny („istoty przeżytej, z wystygłym sercem”, jak mawiali beletryści, czy jak uważa narrator - osoby należącej do istot wyższego gatunku, mówiącej to, co nakazuje konwenans). Nie może on doczekać się, aż Helena obrzuci go śmiałym, lecz zimnym spojrzeniem i rozmyśla sobie na jej temat. W międzyczasie furman Ludwik przygotowuje wszystko do odjazdu, po czym mężczyźni wsiadają do wąsagu.
„Fraki, krawaty rautowe, brody `wymierzwione', na lewej stronie każdego czoła po loczku - dżentelmeni; mało powiedzieć: dżentelmeni - kwiaty!” - pisze Żeromski - „Jest nas czterech tylko, lecz śmiało orzec mogę, że w wąsagu naszym jedzie inteligencja, jedzie dowcip, jedzie szyk i, że tak powiem, filozofia naszego powiatu” - dopowiada ustami narratora. Na zewnątrz panuje mróz, jest środek zimy, aby się dostać do Kabzic należy wybrać jedną z dwóch dróg, krótsza polega na przeprawieniu się przez rzekę. Ludwik i jego pasażerowie decydują się na tę właśnie, furman twierdzi, że pod lodem jest woda, a pod wodą jest „twardy”, ale jak się okazuje jest w błędzie i lód pęka pod przeprawiającym się wąsagiem. Konie wpadają pod lód, a wózek zaczyna tonąć. Mr Jean, Zygmunt i Henryk skaczą na kry i wydostają się po nich na brzeg. Bohater i Ludwik pozostają na wózku, nie mając już szansy ucieczki, pod wpływem wołania o pomoc pojawiają się chłopi z Biebrzczyna, patrzą i zastanawiają się. „Czuję, że słabo mi się robi na myśl straszliwą, tę mianowicie, iż pomendykują, podziwują się i pójdą” - stwierdza narrator. Jeden z chłopów w końcu deklaruje się, że wyniesie Pana, ten powątpiewa w to, że chłop zdoła, to zrobić, w konsekwencji ulega po stwierdzeniu: „Nie bój się, chudziaku”, to stwierdzenie zostaje mu przez Pana „wspaniałomyślnie wybaczone”. Gdy jest już transportowany na plecach chłopa, myśli: „Dziwię się dziś, jakim cudem nie dałem mu wówczas w łeb”, ale „byliśmy wtedy nad przepaścią, na załamujących się lodach, na usuwającym się oparciu stóp. Była nawet sekunda taka, że wśród przejmującego mię do szpiku kości strachu uwierzyłem, jako mrzonki o równości ucieleśniają się … na złamanych lodach”. Efektywna pomoc i dobroć chłopa rozczuliła go i podarował mu rubla. Na twarzy chłopa dostrzegł radość i dobroć właśnie, ani śladu dumy chłopskiej, chrześcijańskiej, czy wyższości. Chłop ten to Pyzik Jacek, do którego chaty udali się przemoknięci i zziębnięci dżentelmeni, chowając się pod pierzyną. „Co za ruina fryzur! Jaka dewastacja wąsów!”, suszące się drogie fraki obok ubrań biedoty chłopskiej. „Jakżeż to ? Wyższe społeczeństwa naszego warstwy w tej postawie, pod pierzyną?

(…)

… były mu i jego rodzinie bliskie. Utwór dotyczy powstania styczniowego: Samotny powstaniec Andrzej Borycki wiezie broń dla oddziału gdzieś na Kielecczyźnie. Powstanie styczniowe już upada. Zauważają go Rosjanie, doganiają i zabijają. Zabijają także jednego konia, a drugi łamie sobie nogę, wkładając ją w szprychy przewrócone go wozu. Nad ciałami powstańca i jego konia gromadzą się kruki i wrony a z pobliskiej wsi…
… staruszkę przerażoną jego przybyciem. Gdy się ogrzał ruszył do chorej - młodej dziewczyny pogrążonej we śnie, z wysypką. Okazało się, że jest to panna Stanisława, znajoma doktora. Obarecki załamał nad nią ręce: „Ach, ty szalona, ty głupia!”, szeptał. Po zbadaniu jej stwierdził tyfus i uświadomił sobie, że już nic nie może jej pomóc. Jedynym ratunkiem mogła być chinina lub antypyrina, po którą należałoby…
…. Nad ranem wybiera się na przechadzkę, wypatrując śmiałka, gdy nie nadjeżdżał, więc sam udał się do sołtysa po konie i pojechał do Obrzydówka. Gdy powrócił okna domostwa były szeroko otwarte a w izbie szkolnej leżała już martwa nauczycielka. Nakazał zbić ubogą trumnę, a w czasie gdy myślał o powiadomieniu rodziny natrafił na list Stanisławy do przyjaciółki, Helenki. Nauczycielka przeczuwała swoją śmierć…
… skargi na Obalę o kradzież desek. Obala zaczyna prosić o wybaczenie, mówi, że deski kradł na trumnę na syna Wojtka. Niedowierzający pan Alfred każe się prowadzić do owego syna. Zwłoki 15-letniego syna wdowca, jak się okazuje, leżą w stodole, Obala nie wie, na co umarł „ścisnęło i pokój”. „Jednym psubratem mniej” - roześmiał się na te słowa gajowy. Obala nie posiadał więcej dzieci, przeżywał więc śmierć…
…, zabijający małe wrony, po to by je sprzedać, czy Obala, kradnący deski, to dowód na to, że robią wszystko, by przetrwać.
„Cokolwiek się zdarzy, niech uderza we mnie…” (Sofokles, Król Edyp) - krótka historia trzydziestoletniego parobka folwarcznego, który leży w szpitalu, ze świeżo amputowaną nogą powyżej kolana, na wskutek suchotniczego gnicia kości. Gdy wraca do siebie po operacji jest pełen żalu…
... zobacz całą notatkę

Komentarze użytkowników (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz