Pozytywizm, "Marta" - streszczenie

Nasza ocena:

3
Pobrań: 252
Wyświetleń: 959
Komentarze: 0
Notatek.pl

Pobierz ten dokument za darmo

Podgląd dokumentu
Pozytywizm, Pozytywizm, Pozytywizm,

Fragment notatki:

Marta Marta Świcka urodziła się w średnio zamożnej rodzinie szlacheckiej, mającej majątek niedaleko Warszawy. Była jedynaczką. W wieku szesnastu lat osierociła ją matka, później zaczęły się kłopoty finansowe ojca, spowodowane zmianami ekonomicznymi w kraju. Marta wyszła za mąż kiedy ojciec był już dosyć biedny, ale wyszła za mąż z miłości, kochała się bowiem z wzajemnością w Janie Świckim, urzędniku warszawskim, człowieku pracowitym, posiadającym pewne pieniądze. Niedługo po ślubie zmarł ojciec Marty nie zostawiając jej żadnego majątku. Jan zarabiał bardzo dobrze, zapewniał żonie i dziecku (Jancia) dosyć duże luksusu, ale nie robi żadnych oszczędności. Niestety Jan nagle zachorował i dosyć szybko umarł w związku z czym Marta straciła nie tylko męża, ale i także jedyne źródło utrzymania. Spieniężenie wszystkich sprzętów domowych i rzeczy cennych pokryło jedynie wydatki na lekarzy, nieskuteczne leki, potem na pogrzeb i drobne długi. Macie zostało paręset złotych. Wynajęła więc bardzo skromne mieszanie na poddaszu, odprawiła wierną służącą Zosię, poczym przeprowadziła się z córeczką (l. 4) do nowego „lokum”. Następnego dnia Marta zgłasza się do biura pośredniczącego pracą nauczycielek. Chce pracować jako nauczycielka francuskiego lub muzyki. Jej znajomość języka jest dobra, ale nie zachwycająca, z kolei gra na fortepianie wychodzi jej dość nieudolnie, do tego Marta nie może otrzymać posady przy rodzinie ponieważ ma ze sobą dziecko, którego nie chce nigdzie oddać na wychowanie. Pyta więc, czy nie mogłaby uczyć geografii, historii powszechnej, historii literatury polskiej bądź rysunku. Znowu spotyka się z odpowiedzią odmowną ze strony Ludwiki Żmińskiej (kobiety w biurze), która mówi jej, że taka pracą trudnią się wyłącznie mężczyźni. Właścicielka biura każe wdowie zgłosić się za tydzień, a może będzie dla nie jakaś praca. Tymczasem Marta z przerażeniem zauważa, że pieniędzy starczy jej zaledwie na tydzień, może dwa tygodnie życia. Marcie udało się przebiedować miesiąc, kiedy już goniła resztką drobnych otrzymała posadę nauczycielki francuskiego za pół rubla dziennie. Marta udaje się na pierwszą lekcję do domu państwa Rudzińskich (żona Maria, córka-uczennica Jadwiga). Podczas pierwszej lekcji do domu Rudzińskich przychodzi kuzyn (cioteczny brat) pani domu młody Aleksander Łącki, który jest człowiekiem najwyraźniej zamożnym, eleganckim, a na pewno wesołym, który kocha się często, nagle, skutecznie i oczywiście równie szybko się odkochuje lub zakochuje w innej. Marta wpada mu w oko. Prosi Marię, aby poznała go z Martą (spotyka się z odmową). Tymczasem Marcie lekcja nie idzie najlepiej. Jadwiga dużo już umie, wcześniej miała dobrą nauczycielkę, cudzoziemkę, zadaje trudne pytania, na które odpowiedzi Marta musi szukać w książkach. Kuzyn Aleksander wybiega z salonu, bo zauważa przez okno pannę Malwinę (czyżby kochanka) i biegnie towarzyszyć jej w sprawunkach. Marta po powrocie do domu decyduje się sprzedać jakiś cenny przedmiot (nie wiemy jaki) aby móc kupić książki. Chce się douczyć francuskiego, bo boi się, że starci pracę. Kupuje gramatykę francuską, Chrestomatię i historię francuskiego piśmiennictwa Marta uczyła się przez całe dnie, praktycznie zawsze kiedy nie miała zajęć, ale prawie nic jej to nie dawało, bo miała do tego nieprzyzwyczajony umysł (tyle lat nic nie robiła). W końcu jej niewiedzę zaczęła zauważać i Jadwiga i pani Maria. Po miesiącu pracy pani Maria postanawia dać wypowiedzenie Marcie, robi to bardzo niechętnie ponieważ lubi mł

(…)

… się, że Maria miała jeszcze jeden pomysł na posadę dla Marty - ekspedientki w sklepie bławatnym swojej koleżanki Eweliny D. Obie kobiety natychmiast udały się do składu. Niestety Ewelina D. odmówiła posady Marcie, gdyż w jej sklepie kobiety nie zajmują się nigdy sprzedażą, tylko mężczyźni. publiczność nasza nie lubi kobiet sprzedających w sklepie... przekłada nad nie mężczyzn.
Ewelina mówi też , że mężczyźni bardzije potrzebują pracy ponieważ są ojcami rodzin. Głównym powodem był zwyczaj, ale Ewelina podaje także konieczność szybkiego liczenia, znania się na modzie, znania miejskich „stosunków”, itp. Maria oznajmiła Marcie decyzję Eweliny oraz powiedziała: Bóg widzi, jak mocno boli mię niemożność dopomożenia ci na twej trudnej drodze. Z jednej strony zapiera ci ją własne twe niedostateczne przygotowanie, z drugiej obyczaj, brak inicjatywy, zła sława, której używają kobiety pracownice...
Maria nic już nie mogła dla Marty zrobić, pożegnała się z „protegowaną” i wsunęła w jej rękę kopertę z pieniędzmi (tą samą , której Marta nie przyjęła za nauczanie Jadwigi), poczym szybko odeszła. Marta początkowo chciała oddać kopertę, biegła nawet za ofiarodawczynią, ale kiedy nie mogła jej dogonić zatrzymała…
… nad nią... Przebiegała jej przez głowę myśl, iż powinna była być silniejszą, skrytszą, powściągliwszą, doświadczała takiego poczucia, jakby w tej chwili ubyła cząstka godności jej osobistej, człowieczej, jakby po raz pierwszy wyciągała dłoń po jałmużnę.
Marta obiecała zgłosić się za kilka dni w sprawie pracy. Nie przyjęła także wynagrodzenia za naukę, bo „niczego nie nauczyła Jadwigi”. Wieczorem w zimnym, ciemnym pokoju bardzo tego żałowała, chociaż wiedziała, że przyjęcie koperty było by niegodziwością. W czasie oczekiwania na wiadomość o pracy Marta ponownie udaje się do biura pośredniczącego pracą jednak i tym razem nie udaje jej się dostać pracy. Po odmowie Marta myśli:
Jakże nierozsądną byłam, jak nie znałam świata i siebie samej wtedy, gdym owego pierwszego wieczoru po zamieszkaniu w nędznej izbie myślała…
… może w stanie wziąć kilkadziesiąt lekcji... dzień przekładać pani będziesz dzieła francuskie, nocami doskonalić się w mowie Germanów...124 taką być musi praca kobiety. Krok za krokiem i self help (self help- liczenie na własne siły)
Marta wzięła się do pracy z zapałem. W dzień chodziła do szwalni wieczorem i w nocy tłumaczyła francuskie dzieło. Po sześciu tygodniach praca była skończona (tydzień zajęło…
…, szwalniach i różnych rękodzielniach w zupełnej ich pozostaje mocy i śmiertelnie przez nich szwankuje - to reputacja kobiety. W tym względzie bywają pomiędzy nimi tak potężni mocarze, iż bez długich nieraz starań, bez intencji niekiedy, jednym zbliżeniem się, kilku krokami uczynionymi obok kobiety, kilku na nią rzuconymi spojrzeniami zabijają dobrą sławę, stwarzają w głowach ludzkich złe podejrzenia…
… z niczym, postanawia walczyć o życie córeczki. Próbuje żebrać, ale nie potrafi, a ludzie i tak są obojętni. Jakiś człowiek daje jej zaledwie 10 groszy. Zrozpaczona kobieta wchodzi do bogatego składu przedmiotów kolonialnych, w sklepie jest tylko właściciel i jeden klient, którego portfel leży na ladzie. Ponieważ mężczyźni nie chcą zwrócić na nią uwagi zdesperowana Marta kradnie z portfela 3 ruble…
... zobacz całą notatkę

Komentarze użytkowników (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz