Medaliony - Zofia Nałkowska

Nasza ocena:

3
Pobrań: 84
Wyświetleń: 924
Komentarze: 0
Notatek.pl

Pobierz ten dokument za darmo

Podgląd dokumentu
Medaliony -  Zofia Nałkowska - strona 1 Medaliony -  Zofia Nałkowska - strona 2 Medaliony -  Zofia Nałkowska - strona 3

Fragment notatki:


Medaliony Zofia Nałkowska WSTĘP - krytyce i pisarze o „Medaliony” Zofia Nałkowska debiutowała w epoce Młodej Polski. Już wtedy charakteryzowała ją wewnętrzna dyscyplina racjonalnego myślenia, precyzja i elegancja słowa pisanego, dociekliwość w tropieniu i ustalaniu związków, jakie łączą człowieka z rzeczywistością zewnętrzną, współczesną i historyczną. W latach dwudziestolecia międzywojennego, a więc w okresie, kiedy ostatecznie wykształcił się podstawowy zespół problemów i udoskonalił zakres środków pisarskich właściwy jej twórczości dojrzałej, Nałkowska jako autorka „Granicy” stała się współtwórczynią tego nurtu polskiej prozy, który odchodząc od stylistyki modernizmu i ekspresjonizmu, zwracał się ku tradycjom powieści realistycznej i czerpał z osiągnięć dwudziestowiecznej europejskiej powieści psychologicznej. Jednak i tu zaznaczyła się odmienność pisarstwa Nałkowskiej: swoista nadbudowa świadomości intelektualno-filozoficznego komentarza nad obrazem, kreowanie autonomicznej rzeczywistości powieściowej utkanej wprawdzie z precyzyjnej obserwacji społeczno-obyczajowej i politycznych realiów, ale uzupełnionej intelektualną diagnozą, co sprawiało, że wymiarowi konkretnemu przydany został sens uniwersalizujący, paraboliczny; unowocześnienie i wysubtelnienie analizy psychologicznej.
Nałkowska w „Medalionach” przezwyciężyła własne pisarskie osiągnięcia, odrzuciła to, co było „literaturą”: wtórnością obrazu literackiego wobec rzeczywistych przeżyć i doznań ludzi poddanych działaniu hitlerowskiej machiny śmierci. W „Medalionach” pisarka stała się równorzędną, ale i bardziej doświadczoną, bo o całe minione życie i bagaż przemyśleń intelektualnych, partnerką pisarzy najmłodszych, dla których lata wojny i okupacji stanowiły równocześnie pierwsze wielkie doświadczenie życiowe. Dawny relatywizm moralny, wszelkie usiłowania, aby wytyczyć granice między „dobrem” i „złem” ustąpiły w „Medalionach” wstrząsającemu w swej powściągliwości - wolnej od stylizacji i sentymentalizmu - przeświadczeniu o tragiczności świata, w którym „ludzie ludziom zgotowali ten los”, w uświadomieniu - jakiego zła dopuścić się może człowiek „dobry” w sytuacjach zmuszających do rezygnowania z najtrwalszych - zdawałoby się - ideałów i wartości. Dlatego wartość „Medalionów” mierzy się także miarą pisarskich przezwyciężeń!
Naczelną cechą pisarstwa Nałkowskiej jest: nieustanny wysiłek poznawczy, diagnostyczna przenikliwość myśli, towarzyszące szczegółowej obserwacji konkretu w poszukiwaniu i ustaleniu ich ponadindywidualnych, uogólnionych znaczeń - od jednostkowej biografii aż po syntetyzujące ujęcie losu ludzkiego.
„Skromna książeczka” Nałkowskiej, pisana bezpośrednio niemal po zakończeniu działań wojennych, wiosną i latem 1945 roku, zajmuje szczególne miejsce w obfitym i zróżnicowanym dorobku tzw. literatury obozowej. Zachowując autentyzm faktów i głęboko osobisty charakter przeżyć indywidualnych, właściwy prozie dokumentalnej czy wspomnieniom, zarówno zakresem obserwacji, jak i sposobem ich uszeregowania i zhierarchizowania wykracza poza tryb zwykłej sprawozdawczości. Wprowadza natomiast takie konstrukcje myślowe i literackie, które jednostkowe doświadczenia uogólniają i nadają im walor obiektywny. Jednocześnie wpisana w relację faktograficzną problematyka moralna, czujność i protest wobec spustoszeń, jakich faszyzm dokonał w psychice ludzi poddanych jego działaniu, a także - jakże wcześnie! - zasygnalizowane przeświadczenie, że są przeżycia, których czas nie zamaże, które

(…)

… w połączeniu z wewnętrznym światem przesłuchiwanych, zawierającym tylko zastygłe szczątki zobojętniałych już przeżyć, stwarza przejście do trzeciej rzeczywistości.. Namiętność, oskarżenie, trzymane na uwięzi artystycznego umiaru, są jak dynamit zmagazynowany w warstwach podziemnych, który wybucha, kiedy przyłożyć do lont myśli. Trzecia rzeczywistość Nałkowskiej nie leży na powierzchni. Mieści się poza tekstem…
… jak w gdańskim więzieniu wystawili gilotynę, to już było dosyć trupów. W więzieniu była uroczystość poświęcenia gilotyny. Podobno święcił ksiądz niemiecki. Ale później Spanner chciał trupów z głowami, nie chciał rozstrzelanych, za dużo koło nich było roboty, zawsze zaśmiardły. Spanner chował zawsze trupy na zapas. Trupy przecięte wpół są dlatego, że całe nie chciały wejść do kotła, nie chciały się zmieścić…
… młodego człowieka, który wyświadczył jej przysługę. Znowu powiedziała, żeby ją zastrzelili. Drożyli się jeszcze i spierali. Spod uchylonej powieki zobaczyła, jak policjant wyjął rewolwer z futerału podał nieznajomemu. Ludzie, małą grupką stojący dalej, widzieli, że nachylił się nad nią. Usłyszeli strzał i odwrócili się ze zgorszeniem - Już mogli lepiej wezwać kogo, a nie tak. Jak tego psa. Gdy zrobiło…
... zobacz całą notatkę

Komentarze użytkowników (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz