Historia literatury - Strip-tease

Nasza ocena:

3
Wyświetleń: 469
Komentarze: 0
Notatek.pl

Pobierz ten dokument za darmo

Podgląd dokumentu
Historia literatury - Strip-tease - strona 1 Historia literatury - Strip-tease - strona 2

Fragment notatki:


Sławomir Mrożek STRIP-TEASE Jest to bardzo krótka jednoaktówka. Lektura krótka, notatki też krótkie. Do rzeczy:
Na scenie mają stać dwa krzesła. Ma być też dwoje drzwi - jedne z prawej, drugie z lewej strony sceny.
Osoby dramatu również są dwie: Pan I i Pan II. Obydwaj w średnim wieku, podobnie ubrani, każdy z teczką. Oprócz nich w dramacie udział bierze nadnaturalnych rozmiarów Ręka, a właściwie dwie ręce - „zawsze muszą być dwie” - jedna, że się tak wyrażę, naga, druga w czerwonej rękawiczce.
Panowie pojawiają się na scenie nagle, po serii dziwnych dźwięków. Pan I wchodzi przez drzwi lewe, Pan II przez prawe. Drzwi pozostają niedomknięte.
Panowie zaczynają rozmowę - dialog abstrakcyjny i trącący nonsensem, kwestie są takie same, a zarazem różne, uzupełniają się. Oto obraz sytuacji, jaki się z dialogu wyłania:
Każdy z Panów szedł, a raczej dążył do oznaczonego przez siebie osobiście celu, każdy znał adres, szedł po oznaczonej, konkretnej trasie, najlepszej ze wszytkich tras, a potem coś się nagle stało, co dokładnie - nie wiadomo. Pan I uważa, że przyszło to z zewnątrz i było od nich niezależne, Pan II mówi, że nie można tego jednoznacznie stwierdzić. Dało się słyszeć jakiś dziwny dźwięk, jakby piłę, panowie odczuwali niepewność, potem coś obaliło ich chyba na ziemię, obaliło, ale niedobaliło itd. Dodajmy jeszcze tylko, że była mgła. Całe zjawisko było mocno nieokreślone, „na pograniczu wymiarów i określeń, na styku barw, kształtu, woni, ciężaru, długości i szerokości” itd., itd.W końcu znaleźli drzwi i znaleźli się w pomieszczeniu, w którym są obecnie, a ich poprzednie dążenia zostały zupełnie zakłócone.
Po zebraniu faktów Panowie pzrechodzą do wniosków. Pan I uważa, że ich wolność osobista, wolność wewnętrzna pozostaje w dalszym ciągu nienaruszona, ponieważ mają wybór - mogą coś zrobić albo nie. Dla Pana II wolnośc wewnętrzna to czysta abstrakcja, on dąży do odzyskania poczucia wolności zewnętrznej. Rozlega się seria dziwnych dźwięków. Pan II chce koniecznie wyjść. Pan I uważa, że wyjście teraz byłoby naruszeniem wolności wewnętrznej, ponieważ eliminowałoby istniejącą obecnie możliwość siedzenia, a tak sobie siedzi i jeszcze może wyjść. Pan II jednak stoi przy swoim zdaniu, zmierza do drzwi. Pan I z nim. Wyjść im się nie udaje, bo drzwi się zamykają i otworzyć się ich nie da.
Pan I robi Panu II wymówki, twierdzi, że to jego chęć wyjścia spowodowała zamknięcie się drzwi. Pan II odpiera zarzuty, chodzi, stuka, próbuje otworzyć drzwi. Pan I się denerwuje, ciągle uważa, że jego wolnośc wewnętrzna i tak nie została ograniczona. Pan II się o zakres nienaruszalności swojej wolności wewnętrznej nie martwi, zdejmuje but i wali nim w ścianę.


(…)

…, przyzywa Pana II. Ten podchodzi. Ręka - na migi - każe sobie oddać buty i pasek od spodni. Potem kiwa na Pana I. Jemu też każe oddać buty i szelki od spodni. Pan I tłumaczy się gęsto, jest lizusem.
Pan II się denerwuje, ograniczenia zewnętrzne drażnią go. Zauważa, że więźniom zawsze najpierw odbiera się paski i sznurówki, żeby się nie powiesili. A to by znaczyło, że Ręka myśli o nich w kategoriach życia i śmierci. Pan I nadal twierdzi, że jest wolny, bo jego wolność wewnętrzna w dalszym ciągu pozostała nienaruszona. Zapytany, jakie ma możliwości, mówi, że mógłby podwinąć nogawki, ubrać marynarkę na lewą stronę, udawać rybaka i śpiewać. Pan II realizuje ten pomysł.
Pojawia się Ręka i każe sobie oddać spodnie i marynarki. Panowie zostają w koszulach i pasiastych, identycznych kalesonach do kolan. Dodajmy…
…. Tym razem przyzywa obu Panów równocześnie i skuwa ich razem kajdankami. Panowie, nawet Pan I, są już mocno zdegustowani. Pan II jako zwolennik działania zewnętrznego, stwierdza, że Rękę trzeba przeprosić, tak profilaktycznie, za wszystko. Pan I oczywiście odmawia, chyba że… Pan II go zmusi. Pan II mówi na to, żeby czuł się zmuszony.
Drzwi się otwierają, pojawia się Ręka. Pan II wygłasza przeprosiny za wszystko, „za to, co Ręka wie, a my nie wiemy”. Pan I się przyłącza. W drugich drzwiach pojawia się druga Ręka, w czerwonej rękawiczce, przyzywa Panów. Ręka pierwsza nakłada paierowy kaptur na głowę Panu II, potem Panu I. Robi im się ciemno, ale „kiedy woła, trzeba iść”. Potykając się, idą ku Ręce drugiej. Nagle przypominają sobie o teczkach. Znajdują je po omacku i „wychodzą w stronę Ręki drugiej. Wyciemnienie. Kurtyna”.

... zobacz całą notatkę

Komentarze użytkowników (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz