Geneza utworu
Stanisław Tarnowski, krakowski konserwatysta, mąż Branickiej był oburzony ujęciem postaci
Hetmana-Branickiego. Podobno wyszedł z teatru, ale relacje co do tego są sprzeczne.
Włodzimierz Tetmajer na premierze nie był, ale gdy zobaczył sztukę, napisał entuzjastyczny list do
Wyspiańskiego. Rydel doznał przykrego wrażenia i ochłodziły się jego stosunki z autorem.
Poeta-Kazimierz Tetmajer ogłosił w październiku 1901 r. w „Tygodniku Powszechnym" studium
drukowane w kilku numerach, pt. Wielki poeta.
Tarnowski spróbował w 1903 r. sparodiować poetykę i styl Wyspiańskiego w utworze satyrycznym
Czyściec Słowackiego, pod wpływem Wesela i Wyzwolenia.
Głośna była negatywna recenzja Spasowicza w petersburskim „Kraju". Spasowicz czytał tylko
recenzje i wersję książkową, nie widział Wesela na scenie. Przyznał, że autor ma talent, ale uznał
utwór za zwykłą komedię obyczajową. „Heca duchów" w akcie II nie ma według niego żadnego
celu. Akt III jest dla niego zabawny i komiczny jak wodewilowa farsa, ale bez głębszej treści.
Na Wesele chodzono tłumnie, było dużo przedstawień w niedziele. Na jednym ze spektakli
wręczono Wyspiańskiemu wieniec z liczbą 44 (z proroctwa ks. Piotra z Dziadów cz. III) jako znak
przyjęcia go do grona „wieszczów narodowych".