Komunizm jako zsekularyzowana gnoza
Besancon znajduje także kolejne podobieństwo do gnozy: grzech nie jest
traktowany jako świadomy wybór zła, lecz znalezienie się po niewłaściwej stronie w
kosmicznej walce 2-óch zasad (dobra i zła), za którą jednak trzeba ponieść karę. Grzech jest
zatem rozumiany jako błąd poznawczy, a spowiedź to samokrytyka. Był to również centralny
rytuał obmyślony dla członków partii, którzy zbłądzili. Wątpliwości odnośnie 'gnostyckiej'
teorii źródeł komunizmu są w zasadzie te same, co w wypadkach teorii totalitarnej czy
religijnej. Zwłaszcza w ujęciu Voegellina komunizm traci zupełnie swoje cechy indywidualne i
rozmywa się w niezmierzonym 'oceanie' gnozy. Świadomy jednak tych wątpliwości Voegellin
czyni jednak rozróżnienie pomiędzy gnozą w sensie ścisłym, tj. metafizyczno-religijną, a
nowożytnymi gnozami zsekularyzowanymi, tj. właśnie ideologiami takimi jak pozytywizm,
demoliberalizm, hitleryzm czy komunizm. Kluczowe znaczenie posiada ta faza historii gnozy,
w której gnoza przechodzi punkt krytyczny, po którym rozpoczyna się jej postać świecka i
'naukowa'. Moment takiego przepoczwarzenia się odnajduje Voegellin w doktrynie
angielskiego purytanizmu z okresu rew. angielskiej 1640-60, stanowiącą ostatnią szatę gnozy
religijnej. Purytanie jako pierwsi zrozumieli, tak samo jak Marks, Lenin czy Trocki, że aby
utrzymać w stałym napięciu entuzjazm mas, trzeba przedstawiać im wizję przyszłości
zarazem pociągającą jak i mglistą.